Gdy dowiedziałem się o śmierci Toeplitza przed oczami pojawiła się mi żółta okładka książki, która kupiłem jako dzieciak w Warszawie. Zajrzałem czy
Sztuka komiksu jest nadal na swoim miejscu.
Była.
Przeczytałem ją kilkukrotnie.
W momencie wydania książki byłem zbieraczem
Relax'ów,
Alf, Kajków i
Tytusów itp. komiksów tak więc pozycja wydawała się adekwatna do moich zainteresowań. A jako że książki ówcześnie były wielce tanie, acz rzadko dostępne to kupowało się je po nazwach. Nie ma co ukrywać - dla jedenastolatka była to lektura za trudna, a moja uwaga skupiała się na ilustracjach z zupełnie nieznanych mi (bo niby skąd?) pasków.
Kiedy teraz ponownie otworzyłem znalazłem w niej obrysowane ołówkiem postacie bohaterów popkultury - musiałem je kalkować zapewne w jakichś ważkich celach.
Dziś nie wiem czy
Sztuka komiksu zainteresuje miłośników pasków. Nie mogę odpowiedzieć, bo moje drogi z komiksem rozminęły się w dzieciństwie. Po komiksy sięgam sporadycznie, a najczęściej do tych, które już kiedyś czytałem jakby powiedział to Mamoń. Od momentu kiedy kupiłem książkę Toeplitza upłynęło około ćwierć wieku - zapewne powstało wiele innych lepszych, gorszych lub ciekawszych opracowań.
Książka w latach młodości powędrowała więc w zakątki półki, a gdy sprzedałem pokaźną kolekcje komiksów obrosła kurzem całkiem. Wróciłem do niej parę lat później gdy szukałem informacji o bohaterach. Wertowałem, wtedy wiele książek podobnego typu:
-z mitologii słowiańskiej można było wykorzystać sporo informacji o bóstwach, czy magii,
-z książek historycznych wyciągałem informacje o życiu średniowiecznego miasta,
-książki poświęcone teatrologii pozwoliły dowiedzieć się co to szkoła Stanisławskiego i Brechta (choć nijak tej wiedzy nie wykorzystałem o czym już
pisałem) Itd. itp.
W czasach gdy nie było Google trzeba było przewertować sporo książek, by dowiedzieć się co to
cliffhanger, a co
powieść szkatułkowa. Po co to było mi? Poznawałem i zbierałem w ten sposób wiedzę np. techniki narracyjne, archetypy bohaterów w mitach, czym jest
topos, jaka jest różnica pomiędzy narracją sceniczną, a sprawozdawczą. Inspirujące to były lektury.
Dlatego właśnie wspominam tą książkę bo warto czytać wiedzę źródłową taką jak książka Toeplitza, a nie przetworzoną przez
Słusznie Niedocenianych Ałtorów kompilujących zamierzchłe teksty o RPG.
Dick Tracy jest gorzkim produktem czasów depresji i kryzysu. Na tle rozkładu społecznego, spowodowanego przez te zjawiska, Dick Tracy staje w obronie sprawiedliwości. Jest on według Ellery Quuena – prototypem bohatera amerykańskiego thrillera, „czarnej powieści kryminalnej”, który to gatunek, zdaniem cytowanego autora, zaczął się nie w literaturze, lecz właśnie w komiksie. Komiks ten przywodzi na myśl skojarzenia nie tylko z „czarną literaturą”, ale i „czarnym filmem” wczesnych lat trzydziestych w USA, z Wrogiem publicznym, czy Małym Cezarem. Mamy tu tosamo nagłe pogrążenie się w ciemne zakamarki życia i tę samą zaskakująca falę brutalnego realizmu – gwałtów, morderstw, kidnapingu, szantażu. Gould – autor Dicka Tracy – wprowadza brutalność jako zasadę akcji; Dick Tracy, zdaniem Bergera, „jest odbiciem świata jako miejsca grzesznego, zdegradowanego, przeżartego korupcją”
Wystarczy zderzyć powyższy fragment z tej książki z
ponurym światem niebezpiecznych przygód i przygodą „
Z niewielką pomocą moich przyjaciół” z
Księgi Wiedzy Tajemnej. Prowadziłem ją tak na oko 20+/- k5 razy.
Co stanie się gdy nasz mały detektyw z nawoskowanymi wąsami Alfons Hercules de Gascoigne będzie się zachowywał jak Dick Tracy albo co zgorsza jak Philip Marlowe ?
Warto wiec wyściubić nosa poza serwisy, blogi i poczytać co nieco u źródeł. Niekoniecznie
Morfologię bajki Władimira Proppa,
Sztukę reżyserii Hubnera, czy
Wstęp do teatrologii Adamskiego. Wystarczy zajrzeć do wiki. Zacząć można od tego co to
gatunki literackie,
narracja, a potem zajrzeć na przykład na
Pasję pisania aby dowiedzieć się co to jest
POV, jak tworzyć
trójwymiarowych bohaterów lub jak przeprowadzić
casting na bohatera. Potem można już poczytać o konkretnych gatunkach np. w kryminale dowiedzieć się co to
red herrings lub przyjrzeć się
dwudziestu zasadom pisania powieści detektywistycznych wg Van Dine’a. Wystarczy poszperać, a wiedza ta na pewno przyda się do projektowania bohaterów, scen, przygód itp.
Zaręczam, że wydobędziecie stamtąd więcej informacji niż z tekstów zamieszczanych w sieci przez domorosłych scenarzystów i narratorów.